Sylwester z rzepą(Yes or No?)
ayremi
Wiem, że znowu długo mnie nie było. Chyba tak już po prostu mam.

Wszelka praca poszła w cholerę, semestr też przejebany, ale przynajmniej Sylwester się udał. Oberwałam taką niespodzianką, że przez dłuższy czas nie mogłam wyjść z szoku.
Motywem przewodnim była w tym roku rzepa.

No i jak zawsze każdy coś zostawi, a tym razem zarobiłam: bardzo gustowne gacie, sympatyczną spinkę do włosów, wygodny i cieplusi śpiwór, szczoteczkę do zębów(właściciel poszukiwany), rękawiczkę, leki na astmę i prawdopodobnie ręcznik(tego jeszcze nie znalazłam, ale właściciel twierdzi, że jednak został). No i kostkę do gry na gitarze, której też jeszcze nie zlokalizowałam.

Ogółem jestem bardzo zadowolona, było zajebiście, a pokój już wygląda o niebo lepiej, ale wciąż jakby przeszło tornado. Tyle w tym temacie.

Teraz oczywiście zamiast się uczyć na 2 jutrzejsze sprawdziany, oglądam dziwne tajlandzkie czy chuj wie jakie filmy. Ale trzeba przyznać, że trafiłam na perełkę. Mam na myśli cudowny film "Yes or No", który można sobie obczaić tutaj. Polecam.

Koniec tych pierdół, lecę próbować napisać coś sensownego.

Kryzys (umieram)
ayremi
Dawno mnie nie było.

Prawdę mówiąc, już dawno miała się tu pojawić obszerna fotorelacja z wycieczki do Berlina, ale moje Kochanie mi dalej zdjęć nie dostarczyło, więc rzucam temat w cholerę.

Roboty nazbierało się w cholerę, motywacji trochę mniej, ale jednak, a tu totalna dupa, bo Zombie-Remi leży przed kompem i zdycha. Jakieś cholerne choróbsko mnie dopadło i w ogóle kij mu w oko, kiepski humor mam.

Stare poważne problemy niby w miarę ogarnięte, ale wciąż przemykają się gdzieś po marginesach mojej codzienności. Za to pojawiły się nowe i to jeszcze gorsze. Właśnie wyszłam z kilkudniowego kryzysu psychicznego. Powiem tak: jest źle. Ale po raz kolejny przekonałam się, że mam osoby, które kocham nad życie i które pomogą zawsze, gdy będę ich potrzebować.

Co do pisania, to zaczęłam kilka drobnych, nawet fajnych projektów, ale jakoś nie potrafię ich dokończyć. Ogólnie to mam przedziwną huśtawkę nastrojów, którą z trudem próbuję hamować, i jestem strasznie rozkojarzona. Nie mam pojęcia, skąd mi się to ostatnio wzięło.

Sama nie wiem, co ja chciałam tu przekazać, ale mam gorączkę, więc bierzcie ten bełkot z przymrużeniem oka. Będę wdzięczna.


(no subject)
ayremi
Jestem zła. Ale w sumie tylko trochę. Głównie to jestem smutna. Cholernie. Najważniejsza osoba w moim życiu znów mnie wystawiła. Wiem, że to nie do końca zależy od niej, ale. Czuję  się teraz samotna bardziej niż kiedykolwiek. Niby siedzę sobie i płaczę, ale w środku szaleje tajfun. Chce mi się krzyczeć, płakać, wyć. Nie radzę sobie z tym zbyt dobrze. Więc śpiewam, krzyczę jak najmocniej



Zima
ayremi
Zorientowałam się, że wracam do starych uzależnień. Troszkę za późno. Wiem, że to mnie zabija.
Ale z tego nie można się wycofać. Nie ma już powrotu.

Jest mi piekielnie zimno. Tak samo na ciele jak i w sercu.



Nawrócenie
ayremi
Yo.

Za namową Adama wróciłam do Bleacha. Tym razem jednak zabrałam się za mangę. Ciągle mam jeszcze sporo do nadrobienia, ale to kwestia 2-3 dni. Tak więc siedzę w Adamowej koszuli, jaram się i nakurwiam kolejne chaptery. Do tego jeszcze Vocaloid głosami z Durarary:







No ale jak powrót do serii, to i do fandomu, desu ne?
Od kilku dni grzebię na dA za fajnymi artami i przyznam, że jest to nawet owocne. Nawet BARDZO.


bunny Ichigo by ~cestparfait on deviantART


Kiss-kiss by *Oriental-Lady on deviantART

Tia, Remi-fangirls-mode-on, czyli oczywiście jaram się randomowym fikiem. Ale żeby randomowo znaleźć TAKI fanfik, to trzeba mieć naprawdę cholerne szczęście. Bo to normalnie cała cudowność Bleacha zebrana do kupy i przedstawiona w zajebistym stylu.


GrimmIchiShiro - Constellation
by *caribouandcake615 on deviantART

Yaoi *w*


Yaoi ID: Wanna Join? by *Yaoi-World on deviantART


*linku linku* >.>"

Euforia
ayremi
Jestem w stanie totalnej euforii.
Aż nie mogę uwierzyć, że to się zdarzyło serio. Mój bliski przyjaciel, z którym straciłam kontakt ładne kilka miesięcy temu, właśnie do mnie zadzwonił. Mieszka dość daleko, a ja martwiłam się już jak cholera. Okazało się, że ukradli mu telefon i nie miał mojego numeru. Kombinował i w końcu trafił. Niczego więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

Jutro zaczynam wolontariat w przedszkolu. Będę się bawić z trzylatkami x.x Ale przynajmniej Kocu do towarzystwa, więc nie powinno być tak źle. W końcu to TYLKO 25 godzin do wyrobienia >.>

Na moim dA pojawiło się ostatnio kilka tekstów, kolejny(w trzech częściach) powinnam skończyć i wrzucić na dniach.

BAKA zaliczona ^^
ayremi
No i po Bace. 

Moja sobotnia wizyta na konwencie minęła bez ani jednego panelu xD (nawet na cospaly nie udało mi się wejść!), ale za to z zajebistymi ludźmi.

Był tort krojony kataną, którą później lizałam. Smaczny był. Część owego tortu wylądowała nawet na cyckach Meru, a w odwecie też na Megu i Kaze.

W sumie sporo rzeczy się działo, teraz tylko czekam na zdjęcia.





Piechotą przez Rosję
ayremi
Ech, dawno mnie nie było.

Początek roku szkolnego trochę stłamsił moją wybitnie wrażliwą i delikatną wenę. Ale zdążyło powstać kilka wierszy, bazgrołów i całkiem ciekawych pomysłów twórczych. Przymierzam się do publikacji.

Przyjemnym akcentem na koniec wakacji była Metalowa Twierdza w Nysie i koncert Frontside'a. To był najlepszy z tych, na których byłam, bo z osobami, które naprawdę kocham. Niesamowite przeżycie.

Po obozie miałam chwilową fazę na anime. Obejrzałam Durararę, niedawno skończone No.6 (Q.Q), a teraz dobijam jeszcze ostatnie odcinki Ao no Exorcist.

Czytam Imperium Ryszarda Kapuścińskiego. Naprawdę niesamowita książka. Do tego jeszcze słucham rosyjskiej muzyki, którą dostałam od znajomego, i piosenek Emnily. Jakieś trybiki powoli i zgrzytliwie obracają się w moim sercu.

Zabrałam się już za pierwszą lekturę w tym roku - Hobbita. Niezbyt odpowiada mi Tolkien. Ale jednak trzeba przyznać, że klimat ma.

Przeżywam ponowny zachwyt Księgą Smutków Policzonych, zbiorem wierszy Deana Koontza. Jakoś tak wyjątkowo do mnie trafiają. Znam kilka po angielsku i w tłumaczeniu polskim. Coś mnie w nich urzeka.

W sobotę pojawię się na konwencie BAKA we Wrocławiu. Spotkam się tam z kilkoma osobami, za którymi okropnie tęsknię. W szczególności z Adamem, którego przepraszam po stokroć za to, że jestem taka okropna.

A w niedzielę moje imieniny i z tej okazji ognisko w miejscu zwanym Mordorem <3

A tak poza tym, co się we mnie zmieniło? W ogóle coś?
Z pewnością - podejście. Do wszystkiego. Zrozumiałam kilka rzeczy i powiem szczerze, że mam dość siedzenia cicho w niektórych kwiestiach, bo tak jest wygodniej. Choć raz zawalczę o swoje. Nie będzie łatwo, nigdy nie jest, a efekty będą lub nie, ale i tak warto.
Uczę się korzystać z chwil dobrej kondycji, siły mojej psychiki, pewności siebie i odpoczywać w momentach słabości. Dorastam do życia jako ja.
Wciąż jestem naiwna i dziecinna, ale cieszę się tym, póki mogę. Jest dobrze.
Z dnia na dzień coraz bardziej doceniam i bardziej zdaje sobie sprawę jak bardzo kocham te kilka osób, które sa przy mnie.

Od jakiegoś czasu miewam bardzo nieprzyjemne sny. O czymś, co wydawało mi się, że w końcu udało mi się wyrzucić z mojego życia. Chyba jednak nie do końca. Boję się.

Jak pisał Lechoń:

Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.



Smutek uzasadniony
ayremi
 Wróciłam. Ale jest mi w cholerę smutno. Właśnie skończyły się dwa najpiękniejsze tygodnie mojego życia. Nie zdążyłam jeszcze nic ogarnąć, nawet nie zmyłam jeszcze z cycków podpisów, które wykonały zacne Meru, Panicz, Ame, Hotaru i Canada. Zalewam się łzami tęsknoty za wszystkimi z obozu, a w szczególności za Meysu.
Na początku tygodnia planuję spotkać się we Wrocławiu z Aru i Noami.

Czas wziąć się w garść i do roboty.

Bonusowo ja i Aisa na obozowej dyskotece xD
Ja i Aisaka na dyskotece xD

Pierdolimy angsty
ayremi
Nienawidzę 24 lipca. To dzień, w którym urodziła się osoba, której nienawidzę najbardziej. Z całego serca życzę mu szybkiej śmierci. 
Jednocześnie mam sentyment do tej daty. Gdy piszę, zwykle jeden z bohaterów jest urodzony właśnie tego dnia. To robi się całkiem zabawne.

Jako że mój cynizm w takie dni wspina się na swoje wyżyny, bawię się nawet zajebiście. Umilam sobie czas rozmowami z ukochanym Adasiem i szukaniem pierdół w necie. Wynikiem tego jest ostatnio znaleziony meme:


ADVENTURE by ~angelaART on deviantART

A dalej ciekawa interpretacja:


APH: LIKE, LIET, GRAB MY HAIR by ~amberc8 on deviantART

Czy nawet to xD :


Bruder, grab my you-know-what by =Mystanne on deviantART

Poza tym, tak, wiem, że powinnam iść spać, ale jakoś tak nie mogę się zebrać. Jutro przed siódmą ruszam do Nysy, a dalej na obóz. Ja się naprawdę cieszę, chociaż tego po mnie nie widać.

Poczyniłam ostatnio twórcze postępy w moim Liceum - rozdział drugi wraz z początkiem trzeciego gotowe - i oby szło mi tak dalej.  Co z tego, że wciąż mieszają mi się dane osobowe połowy bohaterów? xD

Dobra, teraz już naprawę wyłączam Adasiową muzykę(Escape the Fate) i idę spać. Czasem trzeba. A do kolejnej wkurzającej daty czekam aż do 26 listopada.

Życzcie powodzenia.

?

Log in