Previous Entry Share Next Entry
Piechotą przez Rosję
ayremi
Ech, dawno mnie nie było.

Początek roku szkolnego trochę stłamsił moją wybitnie wrażliwą i delikatną wenę. Ale zdążyło powstać kilka wierszy, bazgrołów i całkiem ciekawych pomysłów twórczych. Przymierzam się do publikacji.

Przyjemnym akcentem na koniec wakacji była Metalowa Twierdza w Nysie i koncert Frontside'a. To był najlepszy z tych, na których byłam, bo z osobami, które naprawdę kocham. Niesamowite przeżycie.

Po obozie miałam chwilową fazę na anime. Obejrzałam Durararę, niedawno skończone No.6 (Q.Q), a teraz dobijam jeszcze ostatnie odcinki Ao no Exorcist.

Czytam Imperium Ryszarda Kapuścińskiego. Naprawdę niesamowita książka. Do tego jeszcze słucham rosyjskiej muzyki, którą dostałam od znajomego, i piosenek Emnily. Jakieś trybiki powoli i zgrzytliwie obracają się w moim sercu.

Zabrałam się już za pierwszą lekturę w tym roku - Hobbita. Niezbyt odpowiada mi Tolkien. Ale jednak trzeba przyznać, że klimat ma.

Przeżywam ponowny zachwyt Księgą Smutków Policzonych, zbiorem wierszy Deana Koontza. Jakoś tak wyjątkowo do mnie trafiają. Znam kilka po angielsku i w tłumaczeniu polskim. Coś mnie w nich urzeka.

W sobotę pojawię się na konwencie BAKA we Wrocławiu. Spotkam się tam z kilkoma osobami, za którymi okropnie tęsknię. W szczególności z Adamem, którego przepraszam po stokroć za to, że jestem taka okropna.

A w niedzielę moje imieniny i z tej okazji ognisko w miejscu zwanym Mordorem <3

A tak poza tym, co się we mnie zmieniło? W ogóle coś?
Z pewnością - podejście. Do wszystkiego. Zrozumiałam kilka rzeczy i powiem szczerze, że mam dość siedzenia cicho w niektórych kwiestiach, bo tak jest wygodniej. Choć raz zawalczę o swoje. Nie będzie łatwo, nigdy nie jest, a efekty będą lub nie, ale i tak warto.
Uczę się korzystać z chwil dobrej kondycji, siły mojej psychiki, pewności siebie i odpoczywać w momentach słabości. Dorastam do życia jako ja.
Wciąż jestem naiwna i dziecinna, ale cieszę się tym, póki mogę. Jest dobrze.
Z dnia na dzień coraz bardziej doceniam i bardziej zdaje sobie sprawę jak bardzo kocham te kilka osób, które sa przy mnie.

Od jakiegoś czasu miewam bardzo nieprzyjemne sny. O czymś, co wydawało mi się, że w końcu udało mi się wyrzucić z mojego życia. Chyba jednak nie do końca. Boję się.

Jak pisał Lechoń:

Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.



?

Log in