Previous Entry Share Next Entry
Kryzys (umieram)
ayremi
Dawno mnie nie było.

Prawdę mówiąc, już dawno miała się tu pojawić obszerna fotorelacja z wycieczki do Berlina, ale moje Kochanie mi dalej zdjęć nie dostarczyło, więc rzucam temat w cholerę.

Roboty nazbierało się w cholerę, motywacji trochę mniej, ale jednak, a tu totalna dupa, bo Zombie-Remi leży przed kompem i zdycha. Jakieś cholerne choróbsko mnie dopadło i w ogóle kij mu w oko, kiepski humor mam.

Stare poważne problemy niby w miarę ogarnięte, ale wciąż przemykają się gdzieś po marginesach mojej codzienności. Za to pojawiły się nowe i to jeszcze gorsze. Właśnie wyszłam z kilkudniowego kryzysu psychicznego. Powiem tak: jest źle. Ale po raz kolejny przekonałam się, że mam osoby, które kocham nad życie i które pomogą zawsze, gdy będę ich potrzebować.

Co do pisania, to zaczęłam kilka drobnych, nawet fajnych projektów, ale jakoś nie potrafię ich dokończyć. Ogólnie to mam przedziwną huśtawkę nastrojów, którą z trudem próbuję hamować, i jestem strasznie rozkojarzona. Nie mam pojęcia, skąd mi się to ostatnio wzięło.

Sama nie wiem, co ja chciałam tu przekazać, ale mam gorączkę, więc bierzcie ten bełkot z przymrużeniem oka. Będę wdzięczna.


?

Log in